Film „Darling I Lowe Ju” – o turystach w Hurghadzie

Zachęcam wszystkich do obejrzenia filmu pani Anny Błaszczyk pod tyt. „Darling I Lowe Ju” na temat pobytu polskich turystów w Egipcie. Chociaż wywołał liczne kontrowersje, jest to dobry dokument, pomimo że obecność kamery w dużym stopniu stanowiła barierę dla swobodnych, spontanicznych wypowiedzi bohaterów reportażu. Jest sprawą oczywistą, że nie można nagrać dokumentu w pełni prawdziwego, bo musiałoby się to odbyć z naruszeniem prywatności, poprzez podgląd czy podsłuch. Uzyskany w ten sposób reportaż być może ujawniłby wiele innych aspektów z życia bohaterów, jednak dla zasygnalizownia problemu wystarczyło ukazanie bohaterów poprzez właśnie te monolgi, dialogi i sytuacje. Przeciętny widz zauważy, że prowadzenie kamery nie jest profesjonalne, zbliżenia i powiększenia twarzy jednej z bohaterek – tendencyjne. Odczuwa się też zarówno niedosyt informacji jak i brak potraktowania problemu w wielowymiarowym kontekście. Jednak niezaprzeczalną wartość tego filmu, stanowi ciężar gatunkowy ukazanego problemu. O ile początkowo reagujemy rozbawieniem i krytykujemy w myśli naiwność bohaterów, to po chwili pojawia się smutna refleksja na temat naszej szarej, polskiej rzeczywistości.

Oto jedna z bohaterek – bardziej niż w wieku balzakowskim – ewidentnie cierpi na ,,głód uczuć”. Poświęcając pracy swoje najlepsze lata, rozminęła się z prawdziwym życiem. Polskie realia uświadamiają jej boleśnie, że oto nadeszła starość, a jej pozostaje tylko rola niewidocznej kobiety, patrzącej przez okno, gdy tymczasem prawdziwe życie toczy się gdzie indziej. Nie chce się z tym pogodzić i choć ma świadomość teatru uczuć odgrywanego przez Egipcjan, przystaje na tą grę. Pobyt w Egipcie i flirtowanie z Egipcjanami daje jej namiastkę romantycznego życia, którego prawdopodobnie nie zaznała.

Dwie inne bohaterki to młode kobiety, które początkowo sprawiają wrażenie, że gonią za przygodą w egzotycznym dla nich kraju. Tymczasem nieświadomie zdradzają, że szukają również uczucia. Być może nie uświadamiają sobie w pełni, że oto odzywa się natura i właśnie z determinacją poszukują dawcy DNA. Są w wieku, kiedy instynkt skłania do poszukiwania partnera i założenia rodziny, co może w ich wydaniu jest śmieszne, ale zgodne z biologią. Jak wynika z ich rozmów, nie działa na nie urok rodaków, nie ma chemii, nie ma oczarowania. Ich zainteresowanie budzą jedynie Egipcjanie, którzy umiejętnie i jednoznacznie je uwodzą. Jedna z kobiet podejmuje szybką decyzję o zawarciu związku małżeńskiego (Orfi) nie zdając sobie sprawy, że ślub ten, nawet w Egipcie nie ma mocy prawnej.

W filmie występują również dwaj panowie z Polski. Domyślamy się jaki jest ich status społeczny, nie znamy jaki jest ich stan cywilny. Obaj twierdzą, że nie przyjechali szukać przygód, ale zachowanie i słowa świadczą zgoła o czymś innym. Młodszy nie bierze pod uwagę znajomości z Rosjanką. Dlaczego? Czego się boi? Wolałby raczej poznać Polkę. Można odnieść wrażenie, że jednak w kraju chciałby kontynuować ewentualną znajomość z Polką poznaną w Egipcie. Być może on również poszukuje życiowej partnerki, uczucia i stabilizacji. U obu mężczyzn zauważalna jest nieporadność, niezręczność w nawiązywaniu kontaktów. Ich sandały i białe skarpetki są równie groteskowe jak próby zbliżenia do rodaczek. Panowie krytykują zachowanie Polek, moralizują, choć ich oczekiwania co do pobytu w Egipcie są identyczne z oczekiwaniami pań. Z ich wypowiedzi przebija rozczarowanie, pycha i urażona duma.

W reportażu występuje też grupa młodych Egipcjan z sektora turystycznego, którzy stanowią obsługę hotelową. Jest również taksówkarz, ekspedient itp. Już na wstępie filmu, wyrażają swoją dezaprobatę z zachowania kobiet z Europy. Jednak zapamiętale je uwodzą, chwaląc się swoimi wyczynami przed kamerą. Mówią, że poszukują kobiet, które nie miały wcześniej kontaktów z mężczyznami. Dowód nienaruszonej kobiecej fizjologii jest dla nich istotną wartością i tego oczekują od przyszłej żony – zdecydowanie Egipcjanki. Stosują odmienne kryteria w ocenie kobiet i mężczyzn. Siebie postrzegają jako ,,macho”. Bogate kobiety z Europy (łatwa zdobycz – jak mówią) są dla nich interesujące, gdyż mogą wnieść kapitał potrzebny do realizacji ich życiowych planów. Ci młodzi mężczyźni, cynicznie śmieją się z kobiet, nie dostrzegając, że sami w tych związkach są stroną, której płaci się za udawane uczucia i seks. Pochodzą oni z biednych, zacofanych rodzin z południa Egiptu, a pracę w hotelu często zapewnia im mniej lub bardziej zaawansowana znajomość angielskiego. Jednocześnie, a może głównie, poszukują tutaj swojej życiowej szansy, czyli bogatej turystki, która zapewni im odpowiedni status finansowy. Nie widzą nic złego w fakcie, że trudnią się męską prostytucją.

Ten krótki film jest użytecznym dokumentem. Stanowi swoiste wprowadzenie w obyczajowość pewnej warstwy społecznej Egiptu. Polki, które zamierzają wejść w jakiekolwiek związki z Egipcjanami, powinny przeanalizować odmienność obyczajów i mentalność, ze szczgólnym uwzględnieniem pochodzenia społecznego, wykształcenia i zamożności. Nie ma gwarancji na udany związek, ale zbadanie powyższych uwarunkowań w pewnym stopniu określi szansę na jakość i trwałość związku.

Reportaż ten jest również doskonałym świadectwem sytuacji ekonomicznej ogromnej części społeczeństwa polskiego (wyjazd do Egiptu nie jest miarą stopnia zamożności). Młodzi mężczyźni z Polski nie mają wystarczającego zaplecza ekonomicznego i nie chcą zawierać związów a tym bardziej decydować się na potomstwo. Dla kobiet zegar biologiczny bije szybciej i dlatego intensywniej poszukują partnera. Brak wzajemnego zainteresowania wśród rodaków obojga płci, wynika również z niedostatków kulturowych w sferze kontaktów męsko-damskich. Może to zły wpływ wychowania, zarówno dziewcząt jak i chłopców, według niewłaściwych wzorców. Mężczyźni relacje erotyczne traktują jako coś potrzebnego, ale jednocześnie nagannego i wstydliwego. Kobiety to wyczuwają. Nie ma radosnej erotyki i całej tej czarującej oprawy, która powinna towarzyszyć zarówno nowym związkom jak i tym z długim stażem. Jak bardzo jest to widoczne, możemy dostrzec nie tylko w życiu ale i w polskiej kinematografii. W wyrażaniu uczuć nie ma pasji, wszystko jest letnie, nijakie, od niechcenia. Sposób okazywania zaangażowania emocjonalnego jest nierzadko śmieszny.

Wracając do reportażu, kontakty z Egipcjanami są nie tylko wynikiem poszukiwań przez turystki niezobowiązującego seksu, jak niektórzy próbują trywializować i zamknąć zjawisko w jednej płaszczyźnie, ale właśnie złożonym wynikiem polskich niedostatków kulturowych w tej sferze. Niepokój budzi również sposób postrzegania starszych kobiet, które są traktowane jak osoby nie posiadające płci. Z racji wieku nie są traktowane jak pełnowartościowi obywatele (przeszkadza współczesna apoteoza piękna, młodości), a ich usiłowania włączenia się w życie z młodszymi partnerami budzi politowanie. Również narastający problem samotności dotyczy nie tylko ludzi starszych, ale w coraz większym stopniu dotyka ludzi młodych. Jest to trudny problem, który stanowi wyzwanie dla psychologów, socjologów i ekonomistów, ponieważ ubogie i smutne w formie relacje męsko-damskie mają wpływ na jakość życia w każdej jego sferze. Przemiany społeczno–obyczajowe to proces długi i niepewny i zawsze napotyka opór społeczeństwa.

Co do związków mieszanych a więc polsko-egipskich, zdecydowanie stroną wygraną są Egipcjanie. Polki, w odróżnieniu od Egipcjanek, zbyt pośpiesznie i zbyt emocjonalnie podchodzą do małżeństwa. Egipcjanin i Egipcjanka przechodzą długi okres zaręczyn (często około dwóch lat) zanim zostanie zawarty formalny związek. Etap zaręczyn jest sam w sobie skomplikowany, gdzie mężczyzna od pięknych słów o miłości (wiele stopni), przechodzi do konkretnych deklaracji co do zapewnienia dziewczynie jakości życia na poziomie przynajmniej nie niższym niż żyła w rodzinnym domu. Dalej następuje egzekwowanie wynegocjowanych warunków z korzyścią dla kobiety. Polega to najczęściej na zakupieniu mieszkania i wyposażeniu go w niezbędny sprzęt elektryczny i elektroniczny. Jest jeszcze tak zwany prezent w postaci cennej biżuterii itd. Generalnie nie ma mowy o kontaktach seksualnych na etapie zaręczyn. Tymczasem Polki, decydując się na małżeństwo, często poświęcają wszystko, a otrzymują niewiele.

Egipcjanie wychowani w innym systemie wartości cenią to, w co włożyli dużo wysiłku i pieniędzy. Również obecność stałej kontroli sprawowanej przez rodzinę Egipcjanki, jest gwarancją  bezpieczeństwa i godnej pozycji kobiety w małżeństwie, a więc i w społeczeństwie.

Anna Gamal El Din

Wywiad z panią reżyser

Warto też dotrzeć do jej filmu „Tahur” /Obrzezanie/ – nagranego w Sudanie


Ten wpis został opublikowany w kategorii Zagadnienia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.