III Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy

Warszawa,  22-26 września 2007 r.

Miałam zaszczyt i przyjemność uczestniczyć w III Zjeździe Polonii i Polaków z Zagranicy reprezentując  Polonię Egipską. Dla nas w Egipcie znaczy to bardzo wiele, bo po dwunastu latach działalności Związku Rodzin Polsko-Egipskich wreszcie dostrzeżono nas. Niebagatelną rolę odegrał Polonez, który dokumentuje życie Polonii. Poparcie Ambasady RP w Kairze, która wspiera naszą działalność, bez wątpienia wpłynęło na decyzję we Wspólnocie Polskiej  przyznania nam Mandatu Uczestnika Zjazdu.

Zjazd był świetnie przygotowany zarówno od strony merytorycznej jak i logistycznej. Program bardzo ambitny, trudny i niezwykle napięty, że nieomal „szczelny”. Rano odbywały się sesje tematyczne, gdzie odczytywano referaty, a po południu obrady w komisjach. Często między jedną wielogodzinną sesją a następną było pół godziny na relaks. Zbyt mało czasu na wymianę doświadczeń i pozyskanie zwolenników, choć ze względu na olbrzymie koszty – jak sądzę – Zjazd ograniczono  czasowo do niezbędnego minimum. Mieliśmy też okazję, późnym wieczorem, uczestniczyć w koncercie orkiestry „Symfonia Varsowia”  oraz  w projekcji filmu „Katyń”, co było wydarzeniem wpisanym w ideę i program Zjazdu. We wszystkich tych zmaganiach niestrudzenie uczestniczył profesor Stelmachowski, gorący orędownik integracji Polonii z Krajem.

Przerwa w obradach

Program Zjazdu był niezwykle ciekawy, bo przedstawiony  w aspekcie wielokulturowości Polonii zamieszkującej praktycznie wszystkie kraje świata (około 360 uczestników bez obserwatorów i dziennikarzy) oraz na płaszczyźnie rozpiętości wiekowej, od okresu międzywojennego począwszy, poprzez II Wojnę Światową, okres Solidarności do czasów współczesnych (olbrzymi exodus  Polaków za granicę, czego również jesteśmy świadkami w Egipcie w miejscowościach wypoczynkowo-turystycznych).

Niezwykle trudnym zadaniem jest przekazać wspaniałą atmosferę Zjazdu, mnogość poruszanych tematów i najważniejsze przesłania. Ze zrozumiałych względów ogranicza mnie też objętość gazety, choć chciałoby się przedstawić  wszystkie omawiane zagadnienia, bo doświadczeni działacze mówili rzeczy niezwykle ważne. Niestety, musiałam dokonać selekcji, acz bardzo niechętnie oraz niebywałych skrótów, aby chociaż zasygnalizować istotne zagadnienia.

22 września, sobota – „Wkład Polonii w odzyskanie niepodległości przez RP”

Zjazd rozpoczął się wystąpieniem inauguracyjnym Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej – Lecha Kaczyńskiego. Wypowiedź Prezydenta zawierała ideę samego Zjazdu:

„Musimy podtrzymywać patriotyzm, nie nacjonalizm i myśleć  kategoriami historycznymi. Musimy myśleć o przeszłości właśnie dlatego, żeby nasza przyszłość i tu w kraju i na emigracji, była lepsza. Nie dlatego że chcemy być anachroniczni, nie dlatego że chcemy żyć przeszłością. To ani nie realne ani nie potrzebne. Ale dlatego, że Wspólnota Polska musi mieć poczucie więzi, które zawsze wynika z przeszłości a nigdy z przyszłości”.

Niezwykłym gościem Zjazdu był Ryszard Kaczorowski – ostatni Prezydent RP na Wychodźstwie. W swoim sugestywnym wystąpieniu przedstawił całościowy wkład Polonii w odzyskanie niepodległości Polski od czasów rozbiorów (wielcy artyści na emigracji: Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Chopin, Paderewski i wielu innych) poprzez okres II Wojny Światowej aż do czasów nieomal współczesnych, do powstania Solidarności i pontyfikatu papieża – Jana Pawła II – którego nazwano również emigrantem wspierającym Naród. W swoim przesłaniu, ostatni Prezydent RP na Wychodźstwie powiedział, że „tożsamość narodowa jest sprawą nie podlegającą dyskusji, a można ją utrzymać poprzez działalność kulturalną, do której zaliczył działalność organizacji naukowych, literaturę, teatr emigracyjny oraz prasę demaskującą zniewolenie umysłów’’. Uzasadniał, że chociaż w czasach zmagania sił gospodarczych, w wyścigu zbrojeń wydaje się często niemożliwe zachowanie tożsamości, to jednak historia daje ciągłe przykłady, że siła moralna odgrywa istotną rolę w przetrwaniu. Podał przykład Wielkiego Rzymu, który kiedyś prześladował Chrześcijan a potem stał się stolicą Światowego Chrześcijaństwa. Podobnie miała się rzecz z upadkiem Stalina, który swojego czasu naigrywał się z Watykanu „a ile dywizji ma papież ”. Ważną sprawą jest cierpliwość i wiara w słuszność wyznawanych wartości narodowych, a więc utrzymanie tradycji i ducha narodu. Język polski jest siłą scalającą Polaków.

Następnym prelegentem był Władysław Zachariasiewicz – członek Krajowej Rady Dyrektorów Kongresu Polonii Amerykańskiej, którego życiorys obejmuje przełom kampanii wrześniowej, więzienie i łagry, służbę dla Rządu Polskiego w Londynie, aż po uchodźctwo polityczne i służbę w Polonii Amerykańskiej. W niezwykle analityczny sposób przedstawił pracę Polonii Amerykańskiej w okresie II Wojny Światowej, długich lat  komunistycznej dyktatury narzuconej Polsce, aż po czasy współczesne. Ukazał obraz Polonii, która działała w myśl zasady „wyższości prawa nad siłą i triumfu sprawiedliwości”. Stwierdził, że jeszcze do niedawna Polonia  Amerykańska była „nieustającym i niewygodnym dla wielu mocarstw wyrzutem sumienia”. Po upadku „muru berlińskiego” i opadnięciu „żelaznej kurtyny” Polonia Amerykańska przechodziła swój „złoty okres”. Na miarę swej wielomilionowej siły liczebnej  i wielkiego autorytetu w rządzie i senacie, stanowiła wpływowe zaplecze w kołach administracji państwowej. Posiadała możliwość wpływania na decyzje rządu amerykańskiego w ramach pomocy w uzyskaniu niepodległości Polski. Na zakończenie wystąpienia przytoczył słowa Jana Pawła II:

Nie wolno nam zapomnieć, kim jesteśmy i gdzie są nasze korzenie. Winniśmy czuć się zawsze jedną wspólnotą, niezależnie od tego gdzie są nasze domy i miejsca pracy. Jesteśmy współodpowiedzialni za rozwój naszej kultury i nauki, ale nie możemy też zapomnieć, że należymy do większej wspólnoty narodów, że korzystamy z ich dorobku i osiągnięć. Inne narody też chcą wzbogacać się czerpiąc z naszego skarbca. Możemy być dumni z takiej mocy, dlatego tak ważne jest by czuć się Polakami, mieć świadomość polskich korzeni, które sięgają tysiąca lat, a czerpią swą siłę z chrześcijańskiej wiary i kultury europejskiej”.

23 września, niedziela – „Budowa wizerunku Polonii i Polski w krajach osiedlenia”

Temat sesji niezwykle trudny, złożony, wymagający dogłębnej analizy, konstruktywnych rozwiązań, ale nie pozostawiający wątpliwości, co do ważności działania. Przedstawiony w szerokim wymiarze historycznym na płaszczyźnie różnych środowisk w różnych przedziałach wiekowych. Wystąpiły takie znakomitości jak: Helena Miziniak – honorowy prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, Tadeusz Pilat – Prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych. Władysław Lizoń – Prezes Polonii Kanadyjskiej. Helena Miziniak powiedziała:

„można kochać swój kraj, nie mieszkając na jego terenie, można też nie szanować Ojczyzny, a być przy tym mieszkańcem jej od urodzenia”.

Obrady w komisjach

Mówiono, obszernie dokumentując, jak na przestrzeni wieków działalność poszczególnych środowisk polonijnych uzależniona była nie tylko od sytuacji polityczno-gospodarczej, ale od warunków i charakteru osiedlenia. Inna też była działalność, punkt wyjścia, założenia emigracji ideowej czy niepodległościowej, kiedy, „heroizm emigracji był prosty – wytrwać za siebie i naród”. Emigracja musiała walczyć o zachowanie polskości a jednocześnie pracować, aby utrzymać swoją pozycję w kraju osiedlenia. Była to niezwykle trudna rola bo należało godzić różne założenia, aby Polonia nie stała się „gettem utrzymując tylko polskość jako wartość samą w sobie, ale także wpływać na światową świadomość w imieniu warstwy myślącej w Polsce, a której odebrano wolność słowa, działania, a nierzadko myśli”. Polonia w USA wykazała bardzo silną postawę niepodległościową, co owocowało szerokim wsparciem politycznym i gospodarczym. Rozwinęła też dział kulturalny. Nie można przecenić roli Polonii Amerykańskiej w budowaniu pozytywnego wizerunku Polski. Nie można  też zapomnieć, że warunki miała dogodniejsze w odróżnieniu od tej osiadłej w okresie międzywojennym w Ameryce Łacińskiej, a której członkowie rekrutowali się głównie z ludności rolniczej rzuconej w bezmiar puszczy amazońskiej czy argentyńskich pampasów. Oszukani, zdziesiątkowani przez choroby  przetrwali, zachowali polskość do współczesnych pokoleń. Zostali też docenieni. Prezydent Argentyny ustanowił dzień 8 czerwca Dniem Osadnika Polskiego. Powiedział – „Polacy nauczyli nas pracowitości”. Dziś, potomkowie  tamtej emigracji zajmują eksponowane stanowiska w administracji państwowej. Podniesiono też problematykę współczesnej emigracji, która stanowi innego rodzaju wyzwanie. Koncepcja integracji w kraju osiedlenia oznacza, że będąc obywatelami różnych państw, w których realizujemy się nie tylko dla siebie ale i dla dobra nowego kraju, nie przestajemy być Polakami i „nikt od nas tego nie żąda”. Przywiązanie do tradycji, kultury i języka przy jednoczesnym wkładzie do kultury świata – będzie owocować pozytywną oceną Polaków, a tym samym silniejsza będzie Polonia i Polska we wpływach i znaczeniu. Jest to szczególnie ważne, bo Rodacy zamieszkali za granicą stanowią 1/3 ludności Polski.

Ważną pozycją w budowaniu wizerunku kraju jest reakcja na niedorzeczne oskarżenia kierowane pod adresem Polski za rzekome przewinienia  II Wojny Światowej, jak i absurdalne żądania odszkodowań wojennych, jakby brakowało świadomości, kto rozpętał wojnę i jakich agresorów miała Polska. „Polska  nic nikomu nie jest winna – powiedziano wyraźnie”.

Przestrzegano również środowiska rządowe przed pochopną oceną stowarzyszeń polonijnych. Twierdzono, że nie można w sposób całościowy ze znajomością rzeczy, oceniać rzesze polonijne tylko na podstawie kilkuletnich pobytów, a tym bardziej krótkich wizyt. Ogólną bolączką jest ujmowanie problematyki Polonii w kategoriach folkloru, anegdoty i pobłażliwego paternalistycznego podejścia, niechęci  w zrozumieniu inności oraz błędnej interpretacji lokalnych warunków. Ostatecznie wszystko to działa na niekorzyść Polonii, a w szerszym wymiarze na niekorzyść Polski.

Mówiono o złym nawyku wprowadzania pojęcia „Polak zagraniczny”, który propagują przeciwnicy integracji Polonii. Ten fenomen dzielenia Polaków na różne kategorie jest uwłaczający, bo według ustawy „Obywatel Polski posiadający równocześnie obywatelstwo innego państwa ma wobec Rzeczpospolitej Polskiej takie sama prawa i obowiązki, jak osoba posiadająca wyłącznie obywatelstwo polskie”. Twierdzono, że rzeczywista łączność Polonii z Ojczyzną nastąpi wówczas, gdy emigranci polscy będą mieli swoich przedstawicieli w Sejmie i Senacie wybranych przez siebie samych wyznając ideę „nic o nas bez nas”.

24 września, poniedziałek – „Przyszłość oświaty polonijnej”

Myślą przewodnią sesji było wychowanie młodego pokolenia w duchu wiary ojców, tradycji i kultury narodowej oraz  wierności dla sprawy niepodległości Polski. Rozważano upolitycznienie Polonii, która często jest zdezorientowana w sprawach  polskich z powodu braku właściwie skonstruowanych programów.

Inny problem edukacyjny stanowią dzieci najnowszej emigracji, których język polski jest doskonały, ale mają słabszą świadomość narodową. Zupełnie odwrotnie przedstawia się sprawa potomków starej emigracji wojennej. Również niepokój budzi szybkie wynaradawianie się nowych fal emigracji. Przestrzegano również przed adaptacją amerykańskiego systemu nauczania, który funkcjonuje według zasady „No child left behined”.                                                                                                                                                                                                                   Bardzo obszernie przedstawiony był problem rusyfikacji i wynaradawiania, który w ostatnich latach odżył na Ukrainie czy Białorusi, gdzie niszczono archiwa kościelne, co utrudniało proces udowadniania polskiego pochodzenia. Stwierdzono, że rozwój szkolnictwa na Białorusi ma raczej charakter deklaratywny, bo widoczna jest antypolska propaganda w mediach państwowych od 2005 r. Również w Anglii czy Niemczech istnieją kłopoty z rozwojem polskich szkół, choć np. Niemcy w Polsce utworzyli ich kilkanaście z wykładowym niemieckim, według istniejących bilateralnych porozumień.

25 września, wtorek – „Nowa emigracja oraz młodzi Polacy za granicą, ich potrzeby i oczekiwania”

Przedstawiciele młodej emigracji reprezentowali polski potencjał intelektualny oraz wysoko wykwalifikowaną kadrę pracowniczą. Przedstawili szerokie spektrum Polaka emigranta, który od 1 maja 2004 roku może być zatrudniony na takich samych warunkach jak inni obywatele Unii. Postawiono fundamentalne pytanie, czy słowo „emigrant” jest jeszcze właściwe w stosunku do obecnej emigracji, w dobie gdzie granice właściwie nie istnieją, a jeśli są, to wkrótce ich nie będzie na mocy traktatu z Schengen. Stwierdzono, że definicja emigracji zaczyna tracić swoje znaczenie, a przechodzi w określenie obywatelstwa europejskiego. „Bo jak nazwać polskich urzędników, którzy zajmują wysokie stanowiska w strukturach europejskich w różnych krajach Europy? Czy pracownik europejskich koncernów nadzorujący wielomilionowe inwestycje w Polsce i mieszkający na stałe – to też emigrant? Czy ostatni exodus młodych Polaków to zjawisko nowej emigracji czy mobilność zawodowa? Problem jest złożony, gdyż istnieją bariery językowe, odmienny system funkcjonowania każdego państwa na różnych płaszczyznach, takich jak opieka społeczna, służba zdrowia, system emerytalny, prawo pracy, system edukacji i informacji. Pojawił się aspekt dwubiegunowości – z jednej strony wyzysk, rasizm, problem bezdomności, z drugiej -integracja, obrona praw cudzoziemca i interkulturalizm.

Stwierdzono, że relatywnie wysokie pensje w krajach, gdzie mogą pracować Polacy są motorem tak licznej emigracji, a także panująca tam specyficzna swoboda i niezależność. Ale podważane zostają jednocześnie wartości i autorytety. Narastają też problemy wynikające z poczucia tymczasowości, braku przynależności, rozłąki z rodziną, a także izolacja i marginalizacja w wielu wymiarach. Rozpatrywano propozycję tworzenia instytucji, które zajęłyby się rozwiązywaniem problemów emigrantów.

Młodzi przedstawiciele dostrzegli również plusy współczesnej emigracji. Oceniono, że pierwszy raz w historii, Polacy mogą poczuć się pełnoprawnymi Europejczykami bez obawy o pozwolenie na pracę czy obaw o deportację, nie muszą starać się o azyl polityczny naciągając fakty. Większość tych młodych ludzi, świetnie wykształconych i pracujących obecnie w Europie Zachodniej mówi o sobie:

„Jesteśmy Polakami nie tylko z urodzenia ale i wyboru. Nie odcinamy się od Kraju i nie integrujemy z nowym. Czujemy się dumni będąc Europejczykami, znającymi warunki krajów zamieszkania a jednocześnie również dumnymi Polakami, znającymi polskie zwyczaje i polski rynek”.

Chcą odnosić sukces na miarę nie tylko polskich możliwości, ale i światowych standardów. Powiedzieli, że „ jako emigranci nie chcemy dużo od Polski. Wystarczy aby miała dobre imię w świecie i była sama w sobie uznaną i rozpoznawalną marką”. Nie nazywają siebie emigrantami ale obywatelami Unii. Nie narzekają na kraje, w których mieszkają, ale mówią np.„Wielka Brytania to nie mój kraj i nie chcę aby mój był. Za Polskę walczył mój dziadek i pradziadek, dlatego tam jest moje miejsce i tam mogę się czuć jak w domu. Otwarcie, ale nie pełna asymilacja”.

Refleksje

Stanowimy w Egipcie w większości tzw. Polonię za głosem serca (okazuje się że podobna, tylko bardziej liczna  i w połowie reprezentowana przez panów, młoda Polonia istnieje w Ameryce Łacińskiej, poza tą dawno osiadłą i zasłużoną) oraz w ostatnich latach nową emigrację zarobkową w miejscowościach wypoczynkowo-turystycznych. Nie posiadamy zaplecza doradców czy przywódców w  osobach doświadczonych, zahartowanych w walce o utrzymanie polskości Rodaków.  Musimy raczej identyfikować się z młodą Polonią w Europie czy na świecie, której kwalifikacje, doświadczenie i profesjonalizm przekuwają się na karierę zawodową i możliwości awansu. Jest to tym bardziej ułatwione, że w Egipcie (podobnie jest w Syrii i Libanie) szkolnictwo wyższe, z zachodnimi językami wykładowymi  stwarza możliwości zatrudnienia na najwyższych stanowiskach. Dzieci nasze mówią wieloma językami, praktycznie wszystkie kończą studia. Wiele już pracuje na eksponowanych stanowiskach w Egipcie, wiele pracuje w Polsce jako lekarze, inżynierowie, adwokaci, doradcy finansowi i analitycy w bankach. Edukacja i praca – chyba to jest właściwy sposób budowania wizerunku Polonii na świecie. Ale w tym wszystkim potrzebne jest jeszcze miejsce na kulturę. Nie jesteśmy jednak Polonią tak zasobną jak amerykańska czy zachodnioeuropejskie. Potrzebujemy wsparcia aby rozwinąć naszą działalność. Dużo też zależy od nas samych. Czy nas dostrzegą i docenią? Czas pokaże.

Marszałek Sejmu – Ludwik Dorn –  na uroczystości otwarcia III Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy powiedział: „Emigranci to zazwyczaj ludzie wyjątkowi. To swoista Elita Społeczeństw Narodów. Niełatwo jest jednak być emigrantem. Ta wyjątkowość okupiona jest ogromem trudów i wyrzeczeń. Sercem i wspomnieniami tkwi się bowiem w starym kraju, ale codzienność wymaga, żeby stawić czoła wyzwaniom kraju osiedlenia”.

Anna Gamal El Din

Ten wpis został opublikowany w kategorii Zjazd. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.